Kingdom Hearts 358/2 Days Recenzja

Kingdom Hearts II było ostatnią częścią serii, która wyszła na dużą konsolę i jak dotąd, nie zobaczyliśmy magicznych światów na ekranach telewizorów. Tetsuya Nomura postanowił się zająć wersjami na handheldy, zarówno Sony, jak i Nintendo. Miał po prostu taką wizję: ogromnego uniwersum. Dla wielu fanów był to cios w twarz, ponieważ trzeba było posiadać prawie każdą konsolę obecną na rynku, aby poznać całą historię w pełni. Inni po prostu zacisnęli zęby i zaakceptowali zdanie reżysera serii odkładając na nowy sprzęt i gry. Jednakże, wszyscy fani nie mogli zrozumieć jednego – dlaczego? Wydarzenia w [Dream Drop Distance] rozgrywają się po drugiej części, dlaczego więc nie wykorzystano znacznie mocniejszego PlayStation 3 do ukazania świata w HD? Jesienią 2013 roku Europejczycy mają dostać Kingdom Hearts 1.5 HD Remix. Będzie to kompilacja Kingdom Hearts: Final Mix i Kingdom Hearts Re: Chain of Memories w HD oraz cutscenki z Kingdom Hearts 358/2 Days. Dlaczego tylko cutscenki? Ponieważ całym Remixem zajmują się tylko dwie osoby, a pełny remake gry potrzebowałby znacznie więcej czasu i wysiłku. Niestety, fani po raz kolejny mogą tylko oblizać się smakiem… Chyba, że wcześniej dane im było sprawdzić tą część na Nintendo DS. Jeśli nie, ta recenzja jest właśnie dla nich. Zapraszam do recenzji Kingdom Hearts 358/2 Days na Nintendo DS.

Kingdom Hearts 358/2 Days było pierwszym spin-offem serii Nintendo DS, a także jedyną częścią z multiplayerem oraz głównym bohaterem nie będącym Sorą. Czy z tego mixu może coś wyjść? Zanim sam przetestowałem grę, sprawdziłem opinie użytkowników różnych portali internetowych i wniosek był oczywisty – ile ludzi, tyle opinii, ponieważ zdania były naprawdę bardzo podzielone. Jednakże jako fan serii oraz głównego bohatera (Roxasa) musiałem sprawdzić to sam, na własnej skórze. Nie zawiodłem się ani razu.
Tak, głównym bohaterem „Daysów” jest Roxas. Jest to Nobody, który powstał z Sory, kiedy ten… zrobił coś sobie w pierwszej części, aby uratować kogoś innego ;). Nie rozumiecie? No właśnie, to jest pierwszy, zasadniczy i tak właściwie obecny w każdej części minus. Nowi gracze nie mają czego szukać w tym świecie zaczynając od środka. Jest to seria, w którą grać można tylko i wyłącznie po kolei. Tym samym, nie mając pojęcia o żadnych poprzednich wydarzeniach… poczujecie się tak jak wspomniany już główny bohater. Jesteście w środku pewnych dziwnych wydarzeń, które dzieją się nie wiecie czemu oraz prowadzą do nie wiecie czego.
Dla zainteresowanych jednak wyjaśniam – Nobody to istoty bez serc (dosłownie), które powstają z ludzi, którzy w wyniku zbytniego zbliżenia się do ciemności, zamieniają się w Heartlessy (istoty bez duszy).

Roxas właśnie w takiej sytuacji się znajduje. Zostaje zwerbowany do Organization XIII przez samego jej lidera – Xemnasa. Celem ugrupowania jest zdobycie jak największej ilości serc, tak aby jej członkowie w końcu mogli być pełnymi ludźmi. Jednakże jedyną bronią, która uwalnia serca z Heartlessów jest Keyblade. Tajemniczy miecz-klucz, który jest również (znowu dosłownie) kluczem do innych światów. Młodzieniec próbuje odnaleźć się w tej sytuacji, nawiązać przyjaźnie, przysłużyć się czymś komukolwiek. Na początku udaje się to zrobić z nową członkinią o imieniu Xion. Tajemnicza dziewczyna również potrafi korzystać z Keyblade’a! Do ich paczki dołącza również Axel, już nieco starszy członek organizacji. Tym samym jesteśmy świadkami nawiązania niezwykłej przyjaźni istot, które nie mają prawa do uczuć, a nawet do istnienia. Jak się okazuje, oni również boją się, śmieją, płaczą, czują… Zupełnie jakby byli kompletnymi istotami. Fabuła tak właściwie tylko na tym się opiera. Jest to życie codzienne. Przemijanie. Ukazanie bardzo ludzkiej i zwyczajnej strony niezwyczajnych istot. Złośliwi mogliby powiedzieć, że jest to opowieść interaktywna. Wg mnie to coś więcej. To piękna, ale smutna i wzruszająca historia będąca elementem gigantycznego spisku. Aż dziw czasami bierze, jak bardzo prawdziwa. Niestety jest w niej też pewien minus – ponieważ gra dzieje się pomiędzy pierwszą a drugą częścią, wszyscy fani już znają jej zakończenie. Dodanie Xion musiało być dopasowane do późniejszych wydarzeń, ale jednocześnie jest to idealna zapchaj-dziura fabularna.

Gameplay to tak naprawdę tradycyjna rozgrywka z Kingdom Hearts II. Pełnoprawny action-RPG, z levelami, ukrytymi skrzyniami, ciekawym systemem rozwoju postaci… Komendami w trakcie walk, a nawet ze światami i muzyką żywcem przeniesioną z PlayStation 2, oczywiście po odpowiednim przeskalowaniu. Jednakże światy nie wydają się jakoś niesamowicie okrojone, są duże, a graficznie wyciskane są z konsolki siódme poty. Muzycznie jak zwykle, pięknie, solidnie. Nie mogę się kompletnie przyczepić, a motywy głównego bohatera oraz jego przyjaciółki do tej pory wywołują falę pięknych wspomnień. Podobnie jak lokacje, oprawa audio została niemalże żywcem wyjęta z konsolki Sony i wsadzona do Nintendo DS ze świetnym efektem końcowym. Główną zmianą, wynikającą z fabuły, jest sposób jej poprowadzenia. Gra jest po prostu podzielona na misje. Oczywiście nie mamy ich po jednej na dzień (czyli tytułowe 358), jednak wciąż całkiem sporo. Levelowanie postaci też zostało przedstawione w inny sposób. Do naszego bohatera zakładamy panele, na ogromną planszę, warunkujące jego statystki, itemy oraz bronie. Mają one różne wymiary, jedne bardziej, inne mniej regularne. W każdym bądź razie, jest bardzo ciekawym urozmaiceniem i samo w sobie mogłoby być mini grą.

Nowość w serii, czyli multiplayer. Jaki on jest? No niestety jest tylko dodatkiem, który nie ma zbytniego wpływu na grę solo. W trybie dla wielu graczy nie robimy nic innego jak misje mające na celu wybicie Heartlessów. Plusem trybu jest możliwość gry wszystkimi członkami Organization XIII, a nawet znalazło się miejsce na postaci dodatkowe – Riku, Mikiego, Donalda, Goofiego i oczywiście Sorę. Tryb ten jest bardzo miłym dodatkiem, jednakże brak możliwości grania po sieci i małe rozbudowanie, praktycznie skreśla jego użyteczność. Można grać z botami, podobnie jak w Metroid Prime Hunters, ale chciałbym zagrać z innym graczem, a w Polsce jest to prawie niemożliwe.

Podsumowując: gra jest naprawdę niezwykle dobra! Niesamowicie grywalna i wciągająca (pierwsza sesja przyssała mnie do konsolki aż do 74 dnia i jednak musiałem się zmusić do wyłączenia sprzętu), świetny system znany z poprzednich części, i ten klimat… Jest to coś zupełnie innego niż przygody Sory. Roxas jest jego zupełnym przeciwieństwem, co można poznać również zakładając im tę samą broń do gry w multi. Kiedy Roxas będzie atakował głównie na ziemi, combosy Sory będą świstały w powietrzu. W Kingdom Hearts 358/2 Days nie chodzi o żadne zawirowania fabularne. Chodzi i spokojne podejście do sprawy. Poznanie smutnej historii, której głębi dodaje jeszcze sam główny bohater. Roxas rzadko się uśmiecha, nadaje grze ciężkiego klimatu, a jedna z końcowych scen owaliła moją szczękę na ziemię. Gra wywołuje niezwykłe przeżycia zwyczajnymi rozmowami, których jest całkiem sporo. Oczywiście pozycja ta nie jest idealna, np. słabo wyważeni bossowie (z jednym walka trwa trzy minuty, a z następnym trzydzieści). Wg mnie jest to jedna z najlepszych gier w serii oraz ze wszystkich pozycji na Nintendo DS. Dlatego też, pomimo iż nie cierpię takich kompilacji z podciągniętą rozdzielczością, czekam niecierpliwie na Kingdom Hearts 1.5 HD Remix. Cutscenki z 358/2 Days mają trwać aż 2 godziny i 50 minut, co może oznaczać, że zobaczymy pierwszy raz przerywniki, które zostały pierwotnie wycięte z gry z powodu niewystarczającej ilości miejsca na nośniku danych. Boli mnie to, że przygodę Roxasa przeżyję tylko i wyłącznie w nieinteraktywnej formie, wynagradza to jednak fakt, że w paczce jest również Final Mix oraz Re: Chain of Memories, które nigdy nie było w Europie. Namawiam więc do wcześniejszego zapoznania się z „życiem” Roxasa na NDS. Kingdom Hearts 358/2 Days jest grą wartą sprawdzenia i dania jej szansy.

Autor: SebastianL92

Dobre

  • Fabuła i klimat
  • System rozwoju postaci
  • Oprawa audiowizualna
  • Wciąga!

Złe

  • Może być monotonne
  • Słabo wyważeni bossowie
8

Świetna

Grafika - 7
Muzyka - 8
Gameplay - 9
Po raz pierwszy sięgnął po pada na początku lat 90-tych, kiedy to gry znajdowały się w kartridżach, składały się tylko z pikseli, oraz chodziło się w dwuwymiarze, a muzyka miała mocny wydźwięk elektroniczny ze względu na moce chipów w tamtych czasach. Wtedy dostał Pegasusa i Game Boya, ale jego prawdziwa miłość do grania zaczęła się, gdy uruchomił Yoshi's Island na SNESa. Od tej pory Nintendo zyskało fana ich gier. Potem jego nowo nabyta pasja przerzuciła się na inne konsole, nie tylko te od Nintendo. Gdy nie gra, "hoduje pingwina" w blaszaku, klepie kod, ogląda magazyny popularnonaukowe, kreskówki albo dobre kino. Służy pomocą przy dodawaniu tytułów do bazy gier.

Zostaw Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zapomniałeś hasła?

X