Miitopia Recenzja

Kiedy w piątek przybyła do redakcji paczka z dwiema grami Pikmin oraz Miitopia nie śmiałem przeczuwać, że to właśnie ta druga pozycja pochłonie mnie na długie godziny. Tytuł niepozorny i w założeniu rozwijający ideę Tomodachi Life miło mnie zaskoczył. Zapraszam do recenzji.

     Miitopia to gra ciężka do opisania osobie, która nigdy o tym tytule nie słyszała (oczywiście nie tak ciężko jak Animal Crossing, ale jednak). Gra jest tym, czym Tomodachi Life nigdy nie było. Jest to RPG z krwi i kości, które ma swój cel, swój gameplay i barwną historię. W pierwszym bowiem podejściu do zabawy z naszymi Mii mogliśmy tylko obserwować ich interakcje, teraz zaś wyruszamy na podbój świata.

Mag czy Rycerz to tylko dwie z 6 dostępnych klas postaci na początku gry.

A świat ten będzie nieco inny dla każdego z nas. Wszystko za sprawą funkcji SpotPass, dzięki której wszystkie postacie napotkane w grze jak również i wrogowie, są losowi. Gra czerpie z bogatej biblioteki Mii wysłanej na serwery przez użytkowników StreetPass Plaza oraz Tomodachi Life. Aby za bardzo nie psuć wam zabawy (bo część gry to właśnie zabawne przypadki i pogawędki), napiszę tylko iż burmistrzem pierwszej napotkanej wioski został u mnie nie kto inny jak sam Ganondorf. Na szczęście w przeciwieństwie do oryginału, ten był życzliwym władcą dostarczającym dobrobyt mieszkańcom swojej mieściny.

Każdy fan RPG, a zwłaszcza Pokemon, odnajdzie się w tym tworze doskonale. Ratując bowiem kolejne osoby od złego Lorda „tu wpisz co wylosujesz, lub co samodzielnie przydzielisz” – pokonujemy hordy wrogów w systemie walki turowej, mając zazwyczaj do dyspozycji jeden spośród 4 ataków. Wraz z postępem naszych dokonań do naszej drużyny dołączają kolejni wojownicy, aby ostatecznie stworzyć czteroosobowy batalion rozgramiający każdego napotkanego przeciwnika. Oczywiście, to jak wygląda, nazywa się, zachowuje oraz jaką klasę postaci (mag, rycerz, kucharz… gwiazda jpop! itd.) posiada.

Gra jest bardzo rozbudowana jeśli chodzi o system walk, przedmiotów i wzajemnych relacji naszej drużyny. Pod koniec każdego etapu nasza wesoła gromadka zasypia w pensjonacie. Należy tak rozlokować pokoje, aby współkombatanci jak najlepiej się dogadywali, a ich związki przyjaźni kwitły. Dzięki temu już w trakcie pojedynku, chętniej będą się wspierać, leczyć nawzajem, bronić, a nawet wykonywać wspólne złożone ataki.

Pomiędzy walkami nasza drużyna rozmawia ze sobą, co w połączeniu z wybranymi przez nas Mii (naszych znajomych, postaci ze świata gier czy osób znanych) daje komiczny efekt. Czasem wspólnie coś znajdą, czasem jedna z osób zaśnie podczas wędrówki , innym zaś razem wspólnie biegają i śpiewają.Naprawdę miejscami boki zrywać – zwłaszcza, iż w moim przypadku ekipa składała się z kilkorga moich znajomych. W grze nie brakuje oczywiście przedmiotów do zdobycia takich jak nowe zbroje, bronie, zaklęcia czy przedmioty specjalne jak różnego rodzaju amulety.

Graficznie produkcja prezentuje się bardzo dobrze. O ile wspomniany we wstępie Pikmin raczej straszy swoimi ostrymi ząbkowanymi krawędziami, o tyle tutaj jest po prostu ładnie. Gra wygląda na niemalże produkcję w HD. Pięknie dobrana kolorystyka, ostra i wyraźna grafika, ciekawe i zróżnicowane poziomy oraz świetna animacja. Bardzo należy pochwalić wygląd i pomysłowość wrogów oraz ich ataków. Po prostu widać, iż jest to produkcja stworzona przez osoby mające doświadczenie w pracy z 6 letnią już konsolą. Również efekt 3D choć nie niezbędny – świetnie wzbogaca to co dzieje się na ekranie.

Udźwiękowienie w grach Nintendo zawsze stało na przyzwoitym poziomie. I choć tym razem nie pokusiłbym się o zakup płyty z soundtrackiem do słuchania w samochodzie, to jednak twórcy postarali się o wesołe melodie, śmieszne efekty dźwiękowe przy interakcjach Mii oraz groźne odgłosy atakujących wrogów. Produkcja Nintendo posiada oczywiście również wsparcie Amiibo i choć oprócz darmowych biletów do gry w salonie gier, otrzymujemy również pięknie zaprojektowane kostiumy znanych postaci – to niestety nie grzeszą one mocą i posiadają raczej niskie statystyki bojowe.

     Podsumowując gra jest wszystkim tym czym nie było Tomodachi Life. Tutaj również mamy Mii oraz ich interakcje, jednak głównym celem gry jest pokonanie złego Lorda, walka z setkami przeciwników, wykonywanie zadań dla mieszkańców kolejnych osad  i zamków  oraz po prostu dobra zabawa. Bardzo rzadko używam tego określenia, ale gra jest po prostu bardzo miodna. Nawet jeśli jakiś dialog się powtórzy, nawet jeśli spotkamy jakiegoś podobnego wroga, to i tak sama grafika, animacja i to w jaki sposób cała produkcja jest zbudowana nie pozwoli nam na długo oderwać się od ekranu.

O mały włos, a ominąłbym ten tytuł, a uwierzcie byłaby to naprawdę wielka, ale to bardzo wielka szkoda.

[Grę przechodziłem na New Nintendo 3DS XL]

Dobre

  • Piękna oprawa graficzna
  • Myślałem, że nigdy gra Nintendo nie rozbawi mnie do rozpuku - myliłem się
  • Prawdziwe RPG!
  • Świetna Animacja
  • Losowość postaci - prosta w założeniu historia nabiera wielowymiarowości

Złe

  • Brak możliwości zmiany głównych postaci (np: Złego Lorda), gdy już raz wybierzemy.
9

Genialna

Gameplay - 9
Grafika - 10
Dźwięk - 8
Od urodzenia zapalony gracz i ogromny fan Nintendo. Trudne początki z Pegasusem szybko zamienił na oryginalnego NESa i Gameboy'a. Jest na stronie od samego początku. Chętnie udzieli informacji oraz wsparcia nowym użytkownikom.

Zostaw Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zapomniałeś hasła?

X